Dom Herbat Blog – Wszystko o herbacie

Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku


Dodaj komentarz

Herbata po sąsiedzku

IKEA ma swoich gorących wyznawców, ale również spore grono kontestatorów, których denerwuje masowość oferowanych przez nią „skandynawskich” mebli. Jeśli chodzi o nas, to jesteśmy gdzieś pomiędzy tymi dwoma grupami. Z jednej strony ciągle odkrywamy nowe pomysły na wykorzystanie tego co oferuje IKEA, a z drugiej wciąż cierpimy na niedosyt indywidualnych aranżacji wnętrz.  Można by długo o tym dyskutować, ale jest w Lublinie takie miejsce, którego związek z IKEĄ może zadziwiać, ale za to już żadnych naszych wątpliwości nie budzi.

Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku
IKEA „Po sąsiedzku” to jedyne takie miejsce IKEI na świecie. Stworzono je po to, aby lublinianie mogli poczuć i zasmakować tego co kryje się pod szwedzkim słowem „mysa”, oznaczającym celebrowanie małych, codziennych przyjemności i czerpanie z nich pełni szczęścia. W ten oto sposób pod adresem Krakowskie Przedmieście 55 IKEA otworzyła kawiarnię, w której można delektować się herbatami, kawami i różnego rodzaju słodkościami w otoczeniu skandynawskiego klimatu. Nam bardzo ten koncept przypadł do gustu. A jeśli nie macie szansy na wizytę w Lublinie w najbliższym czasie, to pamiętajcie, że możecie celebrować szwedzkie słowo „mysa” we własnych domach. My oczywiście z chęcią Wam w tym pomożemy dostarczając przepyszne herbaty i napary z Domu Herbat.

Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku Dom Herbat - IKEA Po sąsiedzku

Reklamy


Dodaj komentarz

Herbata piękna – wypij i doceń siebie…

Dziś drugi dzień Świąt wielkanocnych i właśnie tego dnia chcemy namówić Cię do podarowania sobie wartościowego prezentu. Tym prezentem jest piękno, którego bardzo często nie dostrzegamy i dla którego jesteśmy zbyt surowi.

Zadbaj o chwilę dla siebie, taką w której nikt nie będzie Cię niepokoił. Zaparz sobie swoją ulubioną, pyszną herbatę i usiądź z nią naprzeciwko lustra. Delektując się jej smakiem, przyjrzy się uważnie swojej twarzy i spróbuj ją opisać. Skoncentruj się na jej drobnych szczegółach, kształtach, kolorze oczu i barwie skóry. Nie zapomnij też o włosach. Opisuj każdy detal po detalu, tak jakbyś pomagała stworzyć swój portret komuś, kto Cię nie widzi….

herbata piękna

Czy to już koniec…?  Sprawdź, czy nie skończyła Ci się też herbata, bo kiedy obejrzysz poniższy film, być może zechcesz spędzić jeszcze trochę czasu przed lustrem przyglądając się sobie 🙂

 

Film powstał  w ramach kampanii reklamowej marki Dove, która uznała, że wiele kobiet nie dostrzega swojego naturalnego piękna i postanowiła pokazać im, jak postrzegają je inni.


1 komentarz

Przebudzenie smoków

Kiedy zbliża się koniec roku z niecierpliwością czekamy na zaproszenie od Ali, na tradycyjne już „Budzenie smoków”. Ala – jako zapalona miłośniczka herbaty – kilka lat temu zastanawiała się co robić z resztkami herbat, które zasiedlały jej niezliczone puszki, pudełka i słoiczki. Pewnego wieczoru, w przypływie złości i niemocy, nie mając już pomysłu do czego przesypać nowo zakupione herbaty postanowiła radykalnie uporać się z tematem. Wybrała trzy puszki , do których kolejno zsypała wszystkie resztki herbat czarnych, czerwony i zielonych. Uporawszy się z odwiecznym problemem, z zadowoleniem rozsypała nowe herbaty do pozostałych puszek i słoiczków gustownie rozmieszczając je w kuchennych szafkach. Trzy puszki pełne resztek odstawiła na jedną z półek jako niegodne honorowego miejsca w szafkach.

chinese-1008900_1920

Kilka tygodni później gościła u siebie w domu znajomego leśnika z okolic Białowieży. Kiedy w jeden z sobotnich poranków, po spokojnym przebudzeniu, wkroczyła do kuchni usłyszała „Nie wyjadę, dopóki nie zdradzisz mi, gdzie kupujesz tak pyszną herbatę”. Ala była lekko oniemiała, bo leśnik siedział przy wielkim kuchennym stole z kubkiem gorącej herbaty a obok niego stała jedna z „niegodnych” puszek z kuchennej półki. Niewiele się zastanawiając zaparzyła i sobie kubek gorącego naparu z tej samej puszki. Była to mieszkanka końcówek czarnych herbat z kilku a może kilkunastu miesięcy, która zdawała się niegodna wyrafinowanych kubków herbaciary , jak mawia o sobie Ala. Pierwszy łyk zaatakował bukietem różnych smaków, które zamiast się kłócić i zderzać ze sobą, jak domniemała Ala, świetnie się komponowały a nawet momentami sprawiały wrażenie harmonijnego dopełniania.

Ala zdradziła znajomemu genezę powstania tej herbacianej mieszanki a następnie razem z nim dokonała degustacji zawartości pozostałych dwóch puszek. Napar z czerwonych herbat, nie posiadał tak szerokiej gamy smakowej ale nabrał za to jakiejś takiej urzekającej głębi, która z niewiadomych powodów odrywa człowieka od otaczającego go życia i porywa go w głąb siebie samego. Dając dzięki temu nutę refleksji , zadumy i takiego zdrowego dystansu do otaczającego świata.  Połączone w jedną resztki zielonych herbat dały lekki i ożywczy napar, który jakby rozświetlał człowieka od środka.

To właśnie tamtej pamiętnej soboty zrodziły się na kuchennym stole Ali trzy herbaciane smoki. Czarny „zimowy”, czerwony „ognisty” i zielony „wiosenny”. Zrodził się też rytuał – każdy smok żyje jeden miesiąc i tylko wtedy można go pić. Przez resztę roku smoki rosną w siłę uzupełniane kolejnymi resztkami herbacianych zapasów Ali.

Smok „zimowy” budzi się w Wigilię, aby podkreślić pełnię świątecznych smaków i wydarzeń oraz aby rozbudzić domowe ciepło tak potrzebne w zimne wieczory.

Smok „ognisty” budzi się wraz z noworocznymi wystrzałami sztucznych ogni, aby przynieść trochę refleksji nad tym co wydarzyło się w minionym roku i dać chwilę na plany na rok kolejny. Najważniejsze jednak, aby nie ulec pokusie przebłysków przeszłości i ułudom tego co przyszłe, aby być „tu i teraz” i cieszyć się tym co jest.

Smok „wiosenny” budzi się najpóźniej, bo w pierwszy dzień wiosny. Daje łyk nowej energii i lekkość w cieszeniu się tym co nadchodzi. Zapowiada radość i dużo światła.

W rytuale przebudzenia smoków biorą udział przyjaciele Ali zgromadzeni każdorazowo przy jej wielkim kuchennym stole, na którym stoją zawczasu upieczone domowe ciasteczka – inne na każde z przebudzeń. Półka na której herbaciane smoki mają swoje legowisko i gdzie nabierają mocy nazywana jest „półką mocy” i nie mogą na niej stanąć żadne inne herbaty.


1 komentarz

Herbatka u fryzjera, czyli nietypowy sposób na relaks

Jak wiadomo herbata dla wielu z nas stanowi nie tylko napój gaszący pragnienie, ale niesie ze sobą coś znacznie głębszego. Cudowny zapach, wyśmienity smak i bardzo często łączy się z chwilą relaksu, odprężenia i spowolnienia tempa życia.

Naszym czytelnikom, klientom i wszystkim wielbicielom herbaty chcielibyśmy zaproponować pogłębienie tego przyjemnego stanu relaksacji poprzez wykorzystanie zjawiska ASMR czyli Autonomous Sensory Meridian Response. Brzmi tajemniczo i dziwacznie, ale tak naprawdę jest to proste i niezmiernie przyjemne zjawisko doznań fizycznych, które pojawia się wtedy kiedy słuchasz monotonnych dźwięków. Najczęściej będą to szepty, trzaski, tykanie i odgłosy tarcia lub skrobania. Na ASMR reagujemy praktycznie wszyscy, jednak natężenie reakcji jest sprawą indywidualną każdego z nas.

Jeżeli masz ochotę spróbować naszej propozycji musisz jedynie dysponować słuchawkami (to warunek konieczny) i jakimś urządzeniem, które połączy Cię z internetem, może to być smartfon, tablet czy komputer. Musisz mieć też oczywiście kilkanaście minut tylko dla siebie i herbaty.

Zapraszamy Cię zatem do tajemniczego świata ASMR:

– zaparz filiżankę lub kubek ulubionej herbaty,

– usiądź wygodnie w fotelu lub innym spokojnym miejscu,

– załóż słuchawki i włącz jedno z poniższych nagrań (proponujemy zacząć od fryzjera),

– weź łyk herbaty, zamknij oczy i wsłuchaj się w to co słyszysz,

– a po wszystkim napisz nam w komentarzu, czy Ci się podobało.

Hairdressers

Head massage


Dodaj komentarz

Zdradzieckie zmęczenie

Z utęsknieniem czekamy na nadejście wiosny i pierwsze cieplejsze dni ze słońcem za oknem. Jednak często zapominamy, że oczekiwanie to wiąże się z pewną nie do końca przyjemną przypadłością, jaką jest wiosenne zmęczenie zwane też wiosennym przesileniem. Czujemy wtedy ciągłe zmęczenie i brak chęci do życia, mamy problemy z koncentracją i moglibyśmy przesypiać całe dnie. Na pozór nic konkretnego nam nie dolega, ale głowa boli, serce dziwnie kołacze i jeszcze coś w kościach łamie. To niewygodne upośledzenie sprawności zwyczajowo utrzymuje się około miesiąca i pojawia się w okresie pierwszych wyższych temperatur oraz wahań wilgotności i ciśnienia atmosferycznego. Do jego powstania przyczyniają się niedobory witaminy C i D, które są skutkiem braku świeżych owoców i warzyw oraz małej ilości słońca w okresie jesienno zimowym. W tym okresie następuje też wewnętrzne przestrojenie naszego organizmu, które dokłada swoje do powyżej opisanego stanu. Zapewne niewielkim pocieszeniem będzie fakt, iż nie jest to przypadłość jedynie ludzka i zgodnie z obserwacjami przyrodników w tym okresie możemy trafić np. np. śpiącego jak zabity zazwyczaj płochliwego zająca, czy  podsypiające za dnia sarny.

Jako antidotum na ten stan rzeczy zaleca się ruch na świeżym powietrzu, dużo snu oraz spożywanie dużej ilości owoców i sałatek. Mogą one pomóc przetrwać ten niełatwy okres, ale mogą się okazać niewystarczające w relacjach zawodowych. Dziwnym trafem nasi szefowie zazwyczaj nie zauważają wiosennego zmęczenia, nie odnotowują go też zazwyczaj napięte harmonogramy projektów i działań codziennych.  W tej sytuacji zwyczajowym ratunkiem jest kawa, ale któraś z kolei przestaje już działać i na nasze nieszczęście wypłukuje ona tak potrzebny nam w tym okresie magnez, przyczyniając się tym samym do zakwaszenia organizmu. Z tego też powodu świetną alternatywą dla niej staje się Yerba mate, czyli wysuszone liście ostrokrzewu paragwajskiego, których napar popularny jest w Argentynie, Paragwaju, Urugwaju i południowej Brazylii.

Mate nazywana bywa dobroczynnym „narkotykiem”  – zawiera mateinę, pochodną kofeiny, ale w przeciwieństwie do niej, nie powoduje uzależnienia. Zawiera również stosunkowo dużo witaminy A i C. Ma działanie moczopędne, a dzięki zawartych w niej mikroelementom (magnez i potas) uśmierza łaknienie i dlatego jest polecana osobom z nadwagą. Działa pobudzająco, poprawia percepcję, koncentrację, znosi objawy zmęczenia i senności.

W tej sytuacji nie zostaje nam nic innego jako zaprosić do naszego sklepu, do działu z Yerba Mate właśnie:

Zestaw do yerba mate

Poniżej dwie przykładowe propozycje z naszej oferty:

Mate IQ – rozjaśniająca umysł i poprawiająca koncentrację Mate z dodatkami. Składniki: mate, ginkgo, kawałeczki guarana, guava, skórka pomarańczowa, kwiatki pomarańczy, niebieskie kwiatki prawoślazu, aromat.

Dom Herbat - Mate IQ

Kraus Mate Organica – to pochodząca z upraw ekologicznych yerba mate w saszetkach. est najbardziej zdrową i nautralną yerba mate jaka jest dostępna na rynku. Jako jedyna w Argentynie posiada certyfikat eko i koszerności. Dla uzyskania certyfikatu produktu organicznego firma musi spełnić bardzo wiele wymagań w procesie produkcji. Nie wolno na przykład używać do uprawy nawozów sztucznych ani chemicznych środków ochrony roślin. Zbiór liści odbywa się ręcznie. Większość gatunków yerba mate, suszonych jest nad ogniem, co nadaje im nieco „dymnego” posmaku. Kraus Organica suszona jest inaczej, w „technologii bezdymnej” przy użyciu gorącego powietrza. Susz zawiera drobno cięte listki i gałązki. Jest łagodna dla żołądka i lekko gorzkawa jak typowa yerba mate. Jej kompozycja stanowi kompromis pomiędzy łagodnym smakiem a najmocniejszym działaniem pobudzającym yerba mate. Polecana początkującym jak i osobom szukającym mocnego efektu pobudzenia.

Dom Herbat - Yerba Mate


Dodaj komentarz

Pu Erh Varadero i przemyślenia odnośnie energii ziemi

Ostatnio trafiliśmy na ciekawą informację, według której najgroźniejszym wynalazkiem w historii ludzkości są buty.
Rzekomo są w dużej mierze odpowiedzialne za stany zapalne i choroby autoimmunologiczne w naszym życiu, bo oddzielają nas od uzdrawiającej energii Ziemi.

Ziemia ma stanowić niewyczerpalne źródła wolnych elektronów, które stabilizują praktycznie wszystkie procesy, jakie zachodzą w ludzkim ciele. Kiedy stajemy na niej bosą stopą jesteśmy napełniani elektronami, które uzdrawiają poprzez usuwanie stanów zapalnych w naszym organizmie. Dodatkowo Ziemia automatycznie „wsysa w siebie” statyczne pole zbierające się na nas z telefonów komórkowych, laptopów oraz całej elektryczności obecnej w naszym domu.

No cóż, być może coś w tym jest. Zatem pakujemy rzeczy i na trzy dni uciekamy w Bory Tucholskie „uziemiać się” w czasie wypoczynku nad jeziorem. A żeby być pewnym w 100% uzdrawiającego wpływu czasu wolnego zabieramy ze sobą ziemistą herbatę Pu Erh Varadero. Czerwona herbata Pu Erh, kawałki marakui, ananasa i papai oraz górnej część passiflory, kwiatki kaktusa, słonecznika a także niebieskie kwiatki prawoślazu lekarskie dają nam gwarancję pełnego relaksu. Pomijając już to, że nazwa tej mieszanki pochodzi od Varadero – najsławniejszego kubańskiego kurortu.


Dodaj komentarz

Kuchenne obserwacje

Rano godzina 8:58, kuchnia w sporej korporacji i tłum kłębiących się ludzi. Kubki ustawiane niemal jak na taśmie fabrycznej i w taki sam sposób zalewana zawartość. Nie ważne czy to kawa sypana czy rozpuszczalna, czy torebki umieszczone w kubkach zawierają czarną czy zieloną herbatę. Ledwo zadźwięczał dzwonek w elektrycznym czajniku i już wrzątek leje się do ustawionych naczyń. Ci zjawiający się na ostatnią chwilę w desperackim odruchu leją do kubków gorąc z baniaka z wodą. Nie wielu wie, że leci z niego gorąca woda o temperaturze 70 stopni C, która akurat do zlewania kawy rozpuszczalnej jest idealna. Pasuje również do zielonej herbaty ale zdecydowanie nie do czarnej, ale tym się raczej nikt nie przejmuje. Część osób nie wie nawet jaką herbatę pije, wiedzą jedynie że to co w kubku i najczęściej w torebce to herbata i już.
A wystarczy zjawić się jakieś 15 minut wcześniej lub 17 minut później i można w tym samym pomieszczeniu spotkać już zupełnie inne osoby i zwyczaje. Nagle pojawiają się filiżanki oraz kubki z zaparzaczami. Gdzieniegdzie mignie też specjalne naczynie do yerba mate z wystającą z niego bombillą. Jest trochę mniej pośpiechu i chaosu. Czy to jakiś inny gatunek pracowników czy też są to może menadżerowie wyższego szczebla – zdecydowanie nie. To jedynie ludzie, którzy zapragnęli smakować życie. Dla części z nich smak wybranej herbaty przypomina dom albo wakacje i dzięki temu mogą się na chwilę zrelaksować w pracy. Inni piją zielone lub czerwone herbaty dla zdrowia a zwolennicy yerba mate zdecydowali się na herbaciane doładowanie akumulatorów w ciągu godzin pracy. Każdy z nich ma swoją motywację i swój ulubiony gatunek, wie jak go zaparzyć i co mu daje.

Powyższe łatwo można skomentować, iż to typowa zabiegana sytuacja w pracy. Pojawia się jednak pytanie, czy w domu przypadkiem nie zachowujemy się podobnie. Nie zawsze mamy dużo czasu i niejednokrotnie staramy się nadążyć za liczbą spraw do załatwienia w biegu dnia. Pijemy herbatę ale nawet za dobrze nie wiemy jaką i gdzie odstawiliśmy kubek. Rozmawiamy, czytamy, gotujemy, sprzątamy i gdzieś w między czasie pociągamy łyk naparu. Czasami nie można inaczej, ale pewnie w tygodniu znajdzie się kilka dni, w których można zaparzyć ulubioną herbatę i spędzić 15-20 minut w spokoju sam na sam z herbatą i poczuć jej smak, zapach, fakturę naczynia z którego pijemy. Relaks i poczucie wyciszenia gwarantowane. Może to właśnie ten moment?