W tym roku celem wakacyjnym była Bułgaria – a dokładnie Sofia oraz wybrzeże Morza Czarnego z kilkoma przystankami (Słoneczny Brzeg, Nessebar, Obzor, Warna, Złote Piaski, Bałczik, Kaliakra).
Herbaciarze zawiodą się, gdyż kraj ten nie ma nam za wiele do zaoferowania. Jest czaj, ale w głównej mierze to “bilkov čaj” (билков чай), czyli herbata ziołowa.
Czarną herbatę w Bułgarii pija się w zasadzie zimą. Kiedy prosiłem o filiżankę herbaty, kelenerzy patrzyli ze ździwieniem, oferując mi w zamian Nestea Ice Tea (!!). Ale spotkało mnie też pozytywne zaskoczenie – otóż w Warnie w jednej z kafejek poprosiłem o herbatę – biłkow czaj – byłem już trochę zrezygnowany i posatwiłem na herbatę ziołową, ale coś musiałem przekręcic w jej nazwie i kelner przyniósł mi pokaźną drewnianą skrzyneczkę w kolorze bordo…a w niej….poupychane w przegródkach herbaty Darjeeling, Ceylon, English Breakfast, Earl grey… miłe zaskoczenie.
Ponad 600 lat wpływów tureckich i zdawać by się mogło, że to własnie herbata będzie podstawowym ciepły napojem narodowym (tak jak to jest w Turcji), niestety nie, jest nim jednak kawa a herbatę traktuje się bardziej jak lekarstwo.
Ale skoro nie możemy skosztować dobrej herbaty, to pozostaje nam jeszcze genialne bułgarskie piwo Kamenitza, Zagorka czy Szumensko, banica z kaszkawałem lub serem, ajran na upały, bułgarski chłodnik tarator, musaka, szopska sałata, kawarma, a na deser bakława…..
Następnym razem do Bułgarii zabieram większy zapas herbat, tak by po filiżance zielonej lub czarnej herbaty móc w pełni rozkoszować się bułgarskim, czarnomorskim klimatem.




Uwielbiam takie herbaciane relacje
przypomina mi to trochę opis Cejlonu jaki znalazłem jakiś czas temu na blogu klubu miłosników dobrej herbaty
Super zdjecia